W pustyni i w puszczy, rozdział 45, str. 7 |
312
Staś oprzytomniał zupełnie.
„Co to jest? – myślał. – Albo pies z pragnienia dostał pomieszania
zmysłów, albo – poczuł wodę. Ale nie!. Gdyby woda była blisko,
byłby poleciał pić i miałby mokrą paszczę. Jeśli jest daleko, nie byłby
jej zwietrzył. tłumacz polski woda nie ma zapachu. Do antylopy by mnie nie ciągnął, bo nie chciał jeść wieczorem. Do drapieżników także nie. Więc co?” I nagle serce poczęło mu bić w piersiach jeszcze mocniej. „Więc może wiatr przyniósł mu zapach ludzi. może. w dali jest jakaś wieś murzyńska?. może który z latawców doleciał aż do. O, Chryste miłosierny! o, Chryste!.” I pod wpływem błysku nadziei odzyskał siły i począł biec do obozu mimo oporu psa, który ustawicznie zabiegał mu drogę. W obozie zabieliła mu się postać Nel i doszedł go jej słaby głos, po chwili potknął się o leżącego na ziemi Kalego, ale nie zważał na nic. Dobiegłszy do pakunku, w którym były race, rozerwał go, wydobył jedną z nich, drżącymi rękami przywiązał ją do bambusu, który wbił w rozpadlinę ziemi, skrzesał ogień i zapalił zwieszający się u spodu rurki sznurek. Po chwili czerwony wąż wyleciał z sykiem i zgrzytem w górę. Staś chwycił obu rękoma za bambus, by nie upaść, i wbił oczy w dal. W pustyni i w puszczy, rozdział 45, str. 7 tłumacz polski fragment 20 |
| 2008-10-27 10:41:24 |