W pustyni i w puszczy, rozdział 13, str. 3 |
87
Idrys zastanowił się przez chwilę nad pytaniem, które zaskoczyło
go niespodzianie, gdyż dotychczas nie pomyślał o tym nowym
niebezpieczeństwie i odrzekł:
– Mamy noże i strzelbę.
– Taka strzelba jest na nic.
– Wiem. Twoja jest lepsza, ale nie umiemy z niej strzelać, a tobie
tłumacz przysięgły warszawa nie damy jej w ręce. – Nawet nie nabitej? – Tak jest, albowiem może być zaczarowana. Staś ruszył ramionami. – Idrysie, gdyby to mówił Gebhr, to bym się nie dziwił, ale o tobie myślałem, że masz więcej rozumu. Z nie nabitej strzelby nie wystrzeli i sam wasz Mahdi. – Milcz – przerwał surowo Idrys. – Mahdi potrafi wystrzelić nawet z palca. – To strzelajże tak i ty. Sudańczyk popatrzył bystro w oczy chłopca. – Dlaczego chcesz, żeby dać ci strzelbę? – Chcę cię nauczyć z niej strzelać. – Co ci na tym zależy? – Bardzo wiele, bo jeśli napadną nas rozbójnicy, to mogą wszystkich pozabijać! A jeśli się boisz i strzelby, i mnie, to mniejsza o to. Idrys zamilkł. Bał się istotnie, ale nie chciał się do tego przyznać. Zależało mu jednak na tym bardzo, by zapoznać się z bronią angielską, albowiem posiadanie jej i umiejętność użycia podniosłyby jego znaczenie w obozie mahdystów – nie mówiąc o tym, że w razie jakiego napadu łatwiej by było mu się obronić. Więc po krótkim namyśle rzekł: – Dobrze. Niech Chamis poda strzelbę, a ty ją wyjmij. Chamis spełnił obojętnie rozkaz, któremu Gebhr nie mógł się sprzeciwić, albowiem zajęty był opodal przy wielbłądach. W pustyni i w puszczy, rozdział 13, str. 3 tłumacz przysięgły warszawa fragment 20 |
| 2008-10-15 11:27:54 |